Kolejne życie komody z IKEI

Malowanie mebla…miałam się za to wziąć już dawno…

Dopadła mnie jesienna zmora później zimowa i na wiosnę… w końcu się zdecydowałam

Pamiętacie moją białą komodę pod TV? Kupiłam ją już pomalowaną na biało. Zabezpieczyłam ją tylko bezbarwną lazurą, wymieniłam gałki i dodałam dekor na drzwiczkach. Niestety po jakimś czasie okazało się, że komoda strasznie się klei. Kurz sprawił, że komoda z białego kolory zmieniła się na szary. Nie wiem jaką farbą mój poprzednik ją malował. Być może lazura, którą użyłam nie spasowała się z farbą. Wyjścia były dwa: szukać nowej lub naprawić tą.

Komoda po mojej pierwszej metamorfozie

Wybrałam drugą opcję, malowanie mebla. Komoda jest cała drewniana, aż szkoda było ją wyrzucać. Podczas rozkręcania komody okazało się, że mój poprzednik pomalował ją tak jak stała.  Wszystko było posklejane ze sobą i były też niedomalowane elementy.  Po co się tak męczyć, przecież o wiele lepiej maluje się poszczególne elementy osobno niż w całości 😕

Plan działania:

– oczyścić z farby całą komodę

– oczyścić z bejcy kolor wenge górny oraz dolny blat komody

– nałożyć lakier na blaty komody

– pomalować na białą farbą pozostałe elementy

– wymienić szybki w drzwiczkach na drewno…Tak, tak… ktoś nie chciał mieć szklanych drzwiczek i nakleił z przodu tapetę i pomalował białą farbą.

Do renowacji potrzebne będzie:

– usuwacz do farb

– szpachelki

– papier ścierny o gradacji: 80, 180, 240, 400 + szlifierka opcjonalnie

– grunt do drewna

– farba kredowa biała

– lakier do mebli kolor dąb, bezbarwny półmat

– sklejka

– pędzle, wałki

Wynalazłam w Leroy Merlin bardzo fajny produkt do usuwania starych powłok firmy BONDEX. Należy go nakładać  na zewnątrz, ponieważ ma bardzo nieprzyjemny zapach. Nim skończyłam go nakładać, farba zaczęła już puchnąć. Wystarczyło poczekać 10 min i można było ściągać farbę szpachelką.  W niektórych miejscach musiałam nałożyć BONDEX dwa razy. Ale jak widać poniżej oczyszczenie z farby poszło gładko.

Nieco większy problem był  z blatem komody. BONDEX nie zadziałał tak jak na innych częściach.  Tu trzeba było użyć mięśni w postaci męża 🙂

Po oczyszczeniu komody z farby okazało się, że mój poprzednik przed malowaniem mebla nie zmatowił powierzchni ani nie użył gruntu. Można było ją wyczyści, złożyć  i byłaby jak nowa.  Postanowiliśmy, że blat górny oraz dolny komody będzie w kolorze dębu. W tym celu musieliśmy zdjąć kolor do gołego drewna . IKEA oryginalnie te komody sprzedawała w kolorze wenge.

Malowanie górnego oraz dolnego blatu

Po oczyszczeniu blatów papierem o gradacji 80, należy wygładzić powierzchnię papierem 180tką. Blaty oczyściłam z kurzu wilgotną szmatką. Drewno się wtedy otwiera i przyjmuje lepiej lakier. Lakier w kolorze dębu nakładałam pędzlem wzdłuż słoi, dwie warstwy.  Po każdym malowaniu zmatowiłam lekko powierzchnię papierem 240tką. Przed nałożeniem lakieru bezbarwnego przetarłam drewno papierem o  gradacji 400. Nałożyłam dwie warstwy lakieru bezbarwnego półmat.  Wyszło 4 warstwy. Dużo i nie dużo. Należy pamiętać aby warstwy były nie za grube i zachować odpowiednie odstępy czasowe pomiędzy malowaniem mebla.

Bielenie pozostałych elementów

Powierzchnie pozostałych elementów były zmatowione papierem o gradacji 100. Pierwsza warstwa to grunt do drewna w kolorze białym. Grunt mam za zadnie stworzyć warstwę przylepną miedzy drewnem a docelową farbą.  Następnie poszły 3 cienkie warstwy farby kredowej białej. Tym razem użyłam farby firmy COLORIT kolor alabaster. Świetnie kryje, nie ma zacieków. Farbę nakładałam wałkiem gąbkowym. Oczywiście po każdej położonej warstwie matowałam powierzchnię papierem o gradacji 240. Na całość położyłam lakier bezbarwny COLORIT półmat – 2 warstwy.

Drzwiczki

Tak jak wspomniałam wcześniej, ktoś przykleił tapetę i ją pomalował. Ja również nie chciałam szkła więc wymieniliśmy szkło na sklejkę drewnianą. Za nim ją włożyłam do ramy drzwiczek pomalowałam farbą na biało tak jak inne elementy.  Postanowiłam wymienić w niej gałki. W sklepie ACTION znalazłam fantastyczne gałki ceramiczne za niecałe 7 zł.

Jak widać malowanie mebla nie jest proste. Potrzeb cierpliwości i czasu.

Koszt renowacji:

– usuwacz do farb – 55,98 zł

– szpachelki – na stanie

– papier ścierny o gradacji: 80, 180, 240, 400 – 25,00 zł

– grunt do drewna – 35,95zł

– farba kredowa biała – 24,98zł x 2 puszki

– lakier do mebli kolor dąb, bezbarwny półmat – 24,98zł , 27,98zł

– sklejka – 10,00 zł

– pędzle, wałki – 25,00 zł

– gałki do mebli – 2x 6,47 zł

Koszt całej metamorfozy: 267,79 zł

Komoda przed metamorfozą

A tak się prezentuje po metamorfozie

Może Ci się również spodoba